Recenzja gry: „The Whispered World”

Recenzja gry: „The Whispered World”

02/05/2017 0 przez Tomasz Filipski

Zapraszamy na recenzję gry:

„The Whispered World”

Przygodówki rzadko kiedy graficznie dorównują innym produkcjom. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego; są to gry skierowane do wąskiego grona odbiorców, które z każdym rokiem maleje, zamiast się powiększać. Wobec powyższego, studia zajmujące się tą odmianą elektronicznej rozrywki, muszą mierzyć się z odwiecznym kłopotem każdego niszowego projektu – niewystarczającym budżetem. A cięcia przede wszystkim odczują grafika i długość gry.

Zastanawiam się, jak sprawy miały się z „The Whispered World”. Czy wybór baśniowej, nierealistycznej grafiki był świadomą decyzją, czy też sytuacja zmusiła twórców do podjęcia takowych kroków. Nieważne – jak dla mnie, bowiem ręcznie malowane postacie i tła dosłownie zapierają dech w piersiach i znakomicie budują klimat baśniowej opowieści. I nie mam nic przeciwko takim rozwiązaniom, gdyż wypadają o niebo lepiej aniżeli grafika w większości gier przygodowych.

R E K L A M A

Zacząłem od tego aspektu, gdyż właśnie on najbardziej przykuwa uwagę. Poświęćmy jednak akapit krótkiemu opisowi fabuły. Wcielamy się w rolę małego klauna Sadwicka, cierpiącego na ostrą depresję. To bohater zupełnie inny od wszystkich wygadanych, dowcipnych, pewnych siebie herosów. Ba, stanowi wręcz ich całkowite zaprzeczenie, nie potrafi odnaleźć się w świecie, jest roztargniony i zagubiony. Przez życie wędruje ze swym najlepszym przyjacielem, gąsienicą o imieniu Spot.

Sadwick występuje w cyrku wbrew własnej woli; po prostu jego natarczywy starszy brat jest właścicielem interesu. W sprawy wmieszano jeszcze na wpół obłąkanego dziadka, odpowiadającego zazwyczaj za aprowizację. Sadwicka od dłuższego czasu męczą dziwne koszmary, w których ukazuje się mu przerażająca wizja zniszczenia danego świata. Jak chyba nietrudno zgadnąć, dzielny mały klaun wyrusza, ażeby przepowiadany kataklizm nie stał się rzeczywistością. Wszystko rozpocznie się od drobnego spaceru po lesie…

Fabuła przedstawia się raczej schematycznie. Zakompleksiony, nic nieznaczący człowieczek zostaje przypadkiem wplątany w sprawy, które znacząco go przerastają. Oczywiście lekko niezdarnie, ale radzi sobie z nimi przy pomocy inteligencji, sprytu i zwierzęcego przyjaciela. Aby uratować świat, musi stawić czoła wielu przeciwnościom. O ile w innych produkcjach zapewne narzekałbym na tak sztampową historię, o tyle tutaj trudno mi się do niej przyczepić. Wynika ona po prostu z baśniowej konwencji, przyjętej przez twórców. To samo czynił chociażby – zachowajmy odpowiednie proporcje – Tolkien i nikt trzeźwo myślący nie powinien na coś takiego narzekać.

Na wielką pochwałę zasługują wszystkie postacie, jakie napotkamy na drodze. Rzadko zdarza się, aby w przygodówkach kreacja charakterów pobocznych stała na tak wysokim poziomie. Każdy z nich symbolizuje, w sposób mocno przerysowany, odwieczne, niezmienne ludzkie zachowania. Starszy brat – głupotę i zacietrzewienie; chaski – tchórzostwo i małostkowość, nazywane przez niego samego przebiegłością; właściciel dziesięciu tysięcy pereł – chciwość, brak umiaru i rozsądku… Ze wszystkimi rozmawia się wprost cudownie – aż chce się wyczerpać wszystkie możliwości konwersacji. Dialogi zostały napisane iście po mistrzowsku i stanowią bodaj najmocniejszy punkt przygód Sadwicka.

Dochodzi do tego fenomenalny, angielski dubbing. Nie jestem fanem zagranicznych aktorów, podkładających głosy (Polacy zazwyczaj wykonują w tym przypadku dużo lepszą robotę), jednakże w tym wypadku trudno nie docenić ich kunsztu. Głosy dobrano idealnie, a szczególnie do gustu przypadł mi maestro, wcielający się w rolę dziadka Sadwicka. Pozostaje jedynie ubolewać, że rodzimi tłumacze nie stanęli na wysokości zadania, bowiem polonizacja gry (literówki, momentami przeinaczenia) stoi na niskim poziomie.

Zagadkami każda przygodówka stoi… Trudno jednoznacznie ocenić ten element w „The Whispered World”. Z jednej strony, zadbano o duże zróżnicowanie i nieszablonowość, z drugiej – mam wrażenie, że momentami nieco przesadzono. Parę łamigłówek to naprawdę sama przyjemność (ustawianie hetmanów na szachownicy, odpowiednie poprowadzenie dialogu z zarządcą muzeum kolejnictwa), niemniej w niektórych kreatywność poszła w niewłaściwą stronę. Mam na myśli chociażby dostawanie się na wyspę pomiędzy aktami – należy podłożyć sobie pod tyłek bombę, usiąść na magicznie zmodyfikowanej czapce i wystrzelić się wraz z wybuchem, oczywiście idealnie trafiwszy do celu. Tak irytujących sytuacji odnajdziemy co najmniej kilka, a pewnych granic absurdalności przekraczać nie należy, nawet przyjmując na wpół poważną konwencję.

Towarzysząca nam gąsienica ma czynny udział przy rozwiązywaniu problemów. Podczas całej wędrówki będziemy odnajdywać nowe formy naszego pupila, które okażą się nieodzowne, aby ruszyć fabułę do przodu. To dość ciekawy, niespotykany gdzie indziej aspekt. Sytuacji, kiedy będziemy musieli skorzystać ze Spota i jego zmiany kształtów jest bardzo dużo, a raz nawet obejmiemy nad nim bezpośrednią kontrolę.

W oczy rzuca się ogrom mrówczej pracy, którą wykonali twórcy. Właściwie każda próba nieprawidłowego połączenia rzeczy w ekwipunku skończy się ironiczną, odnoszącą się do konkretnej sytuacji uwagą Sadwicka. To samo tyczy się błędów w interakcji z otoczeniem – nie usłyszymy tylko „nieprawidłowe” lub czegoś w tym stylu – a to powszechność w większości przygodówek. I chociaż niektóre zagadki wydają się nieco nieskładne, to właśnie specjalnie przygotowane komentarze dają przeważnie dobre podpowiedzi.

Nie sposób nie wspomnieć o wszechobecnych akcentach humorystycznych. Żarty są różnego rodzaju, czasem subtelne lub złośliwe, czasem głupkowate, ale nieodmiennie bawią, szczególnie przy prowadzeniu dialogów. No i tylko w „The Whispered World” można spodziewać się, że w najbardziej krytycznym momencie z pomocą przybędą dziadkowe pantalony, zaś aby uratować świat, w którym zatrzymał się czas, trzeba będzie rozpocząć od wybekania alfabetu.

Grafika, w pierwszych chwilach porywająca, później zaczyna nieco nużyć i odsłaniać niedoskonałości. Ręcznie malowane tła pozostają praktycznie cały czas nieruchome, a i do animacji można mieć pewne zastrzeżenia – chociażby dziwaczny sposób poruszania się wodza Asgili wypada bardzo denerwująco i nierealistycznie. W zamian za to mogę pochwalić przerywniki filmowe; wyglądają naprawdę ładnie i cieszą oko… no może poza jednym, który straszliwie odbiegł od pozostałych.

Podsumowanie

„The Whispered World” to gra, którą mogę polecić każdemu. Zawiera wszystkie elementy klasycznej przygodówki point&click; sterowanie za pomocą myszki, rozliczne zagadki, intrygującą fabułę. Twórcy dodatkowo postawili na paradoksalnie, troszkę banalny, a troszkę nowatorski pomysł. Zrezygnowali z tajemnic ludzkości, które przeważnie odkrywamy, zamiast tego wykreowali zupełnie nowy świat i uraczyli klasyczną opowieścią o walce dobra ze złem. W mój gust udało im się trafić.

PS: Nie zapomnijcie zajrzeć do dodatkowej zawartości, która jest udostępniana wraz z osiągniętymi w grze postępami. Warto!

{source}
<script type=”text/javascript” src=”https://buybox.click/js/bb-loader.min.js” async=””></script>
<div class=”bb-widget” id=”buybox-1″ data-bb-id=”830″ data-bb-oid=”11067802″ ></div>
{/source}

the-whispered-world-plakat

„The Whispered World”

Screens

{gallery width=213 height=160}gry/the-whispered-world/the-whispered-world-screens{/gallery}

kliknij aby powiększyć

Zwiastun

https://www.youtube.com/watch?v=jVY_bw1Ty-I

materiał filmowy w rozdzielczości SD

Podsumowanie
Recenzja gry: The Whispered World
Plusy Nagroda
  • Piękna, baśniowa oprawa graficzna
  • Opowieść i przygoda
  • Angielski dubbing
  • Humor
ocena
Minusy
  • Polonizacja
  • Statyczne tła
  • Niekiedy animacja
Ocena

„The Whispered World” to gra, którą mogę polecić każdemu. Zawiera wszystkie elementy klasycznej przygodówki point&click; sterowanie za pomocą myszki, rozliczne zagadki, intrygującą fabułę. Twórcy dodatkowo postawili na paradoksalnie, troszkę banalny, a troszkę nowatorski pomysł. Zrezygnowali z tajemnic ludzkości, które przeważnie odkrywamy, zamiast tego wykreowali zupełnie nowy świat i uraczyli klasyczną opowieścią o walce dobra ze złem. W mój gust udało im się trafić.