Recenzja gry: "So Blonde - Blondynka w opałach"

okładka

Zapraszamy na recenzję gry:

"So Blonde - Blondynka w opałach"

Nie na darmo mówi się, że w książce, której się nie zna, najważniejsze są tytuł i okładka. Ta sama zasada tyczy się oczywiście gier komputerowych. Często możemy zakupić totalną szmirę tylko z powodu ładnej oprawy. W przypadku "So Blonde - Blondynka w Opałach" ma miejsce odwrotna sytuacja. Patrząc na tytuł i okładkę nasuwa się jedna myśl - "kolejna głupkowata gra z animowaną grafiką, przeznaczona jedynie dla nastolatek". Jeżeli jednak pomimo wszystko decydujemy się na przetestowanie, występuje zjawisko, które dobrze nazwać szeregiem zdumień.

Zdumienie numer jeden - "So Blonde" okazuje się być przygodówką, a więc gatunkiem skrajnie niszowym i niepopularnym. Zdumienie numer dwa - w fabule maczał palce powszechnie znany i ceniony Steve Ince, autor legendarnego Broken Sworda. Więc jak to: dostał chwilowego zaćmienia mózgu, wpadł w długi i obiecano mu milion dolarów? Nie, nic z tych rzeczy, gdyż tutaj mamy zdumienie, oznaczone numerem trzecim, chyba największe dla wszystkich - "Blondynka…” to naprawdę niezła przygodówka point-and-click.

Już od samego początku rzuca się w oczy raczej niespotykane, oryginalne podejście do grafiki. Kompletnie zrezygnowano z prób imitowania realnego świata i postawiono na pełną animację, znaną chociażby z bajek dla dzieci. Taktyka znakomicie zdała egzamin, idealnie wpasowuje się w niepoważny, dowcipny charakter produkcji. Poza tym, samo wykonanie stoi na bardzo wysokim poziomie, postacie i lokacje są dopracowane, nie brak im szczegółów, zaś filmowe przerywniki to prawdziwy miód dla oczu. W "So Blonde" nawet one stanowią przykład nietuzinkowości; pojawiają się jako rysunkowe ramki, na zasadzie komiksu. Wygląda to co najmniej nieźle i tak samo komponuje się z resztą.

Postać którą kierujemy, nazywa się Sunny Blonde i jest amerykańską nastolatką w pełnym tego określenia znaczeniu. Myśli zaprzątają jej przede wszystkim najnowsze wieści ze świata mody, wizyty u fryzjera, kosmetyki oraz stan własnego makijażu. Pech chce, że podczas rodzinnych wakacji dochodzi do katastrofy - podczas szalejącego sztormu lekkomyślna Sunny wypada za burtę statku wycieczkowego. Budzi się już na plaży, przekonana, iż trafiła do luksusowego kurortu, stylizowanego na siedemnastowieczny ośrodek. Tylko ci piraci wydają się jacyś tacy prawdziwi, szpady przy bokach też mają ostre, nikt nie wie, co to jest telefon, ani którędy do najbliższego hotelu… Nic to, umalować szminką usta i w drogę!

Pomysł na grę i fabuła są fenomenalne i absolutnie niespotykane. Sami się zastanówcie - gdzie indziej można wcielić się w głupiutką blondyneczkę, eksplorującą karaibską wyspę sprzed wieków, pełną korsarzy i dowodzoną przez okrutnego Jednookiego? Lekkość i dowcip są jak łyk świeżego powietrza po wszystkich tajemniczych katakumbach, starożytnych cywilizacjach, zapomnianych hitlerowskich planach i sekretach zmarłych krewnych. Spróbowano czegoś zgoła odmiennego, świeżego, z humorem nienachalnym, wynikającym przede wszystkim z komizmu zaistniałych sytuacji i naturalnych walorów umysłowych głównej bohaterki. To także satyra, nieco złośliwa, jawnie szydząca z amerykańskiego stylu życia i bezlitośnie punktująca najczęstsze przywary płci pięknej.

Interfejs gry jest prosty i przystępny a opanowanie go to dosłownie kilka chwil. Plusem są z pewnością komentarze bohaterki podczas obserwowania przedmiotów lub prób ich łączenia. Jednakże twórcom należy się też solidna bura - interaktywnych elementów otoczenia jest naprawdę sporo, także tych pełniących rolę ozdobników, nic do rozgrywki nie wnoszących. Nie wyłączają się one po jednym kliknięciu, co może prowadzić do frustrujących sytuacji dziesiątego powtarzania tej samej kwestii oraz do nadmiernego zaśmiecenia krajobrazu. To też problem, kiedy utknęliśmy i zastanawiamy się nad rozwiązaniem - nie możemy nic wykluczyć i nieco ułatwić sobie pracy.

R E K L A M A

Tytuł aż kipi od nawiązań do innych produkcji kultury i chwała śmiałkowi, który zlokalizowałby je wszystkie. Rozciągliwość czasowa jest spora - od Indiany Jonesa po serial Zagubieni - a niektóre z nich są tak subtelne, że można zastanawiać się, czy rzeczywiście zostały umieszczone z premedytacją. Ich odnajdywanie daje sporo frajdy i praktycznie wszyscy natkną się na coś, co rozpoznają. Dla formalności nadmienię, iż większość odniesień została potraktowana żartobliwie.

Zagadki prezentują mocno zróżnicowany poziom; od tych najprostszych do naprawdę obciążających szare komórki. Osobiście nie jestem zwolennikiem nadmiernego kombinowania, gdyż zazwyczaj dochodzi wtedy do sytuacji, którą można rozwiązać na sto sposobów, ale należy wybrać ten jeden jedyny, aprobowany przez twórcę. Albo niektóre fragmenty stają się po prostu totalnie nierealistyczne i ciężko przymknąć na nie oko, nawet w świecie karaibskich piratów, odwiedzanych przez nastoletnią Amerykankę. Cóż, używanie znalezionego kilka chwil wcześniej zwierzaka jako zaczepu liny należy chyba zaliczyć do powyższych kategorii. Trudno również domyślić się, że aby pchnąć fabułę do przodu, należy wymyć lejek w wiadrze wody (jakbyśmy cały czas nie byli na wybrzeżu), wsadzić go do zamka, nasypać prochu, skombinować lont i podpalić skradzionymi z kieszeni oprycha zapałkami. A to wszystko, kiedy mamy dziesięć kierunków do wyboru i właściwie żadnej konkretnej wskazówki, gdzie powinniśmy się udać. Jak dla mnie spora przesada, a podobne momenty tylko psują odbiór gry.

Kolejną niespodzianką jest wprowadzenie minigierek, takich jak siłowanie się na rękę, łowienie klucza czy rzucanie nożami do tarczy. Nawet najwięksi przeciwnicy zręcznościówek nie powinni się zżymać. Po pierwsze, można je pominąć poprzez naciśnięcie odpowiedniego przycisku i automatyczne zwycięstwo. Po drugie, są naprawdę banalne i nikt nie powinien mieć większych problemów z ukończeniem ich. Po trzecie, wprowadzają urozmaicenie i stanowią przyjemną odskocznię od monotonii, dopadającej z czasem każdą przygodówkę. Pomysł  z samymi zaletami.

"So Blonde" została w pełni zlokalizowana. Zatrudniono specjalistów od podkładania głosów, a ci - tradycyjnie zresztą - odwalili kawał dobrej roboty. Na szczególne wyróżnienie zasługuje pani Aneta Zając, wcielająca się w rolę Sunny. Zupełnie nie rozumiem pojawiających się tu i ówdzie krytycznych głosów o jej pracy. Moim zdaniem spisała się znakomicie, dobrze oddając lekką naiwność, przemieszaną z pretensjonalnością i dobrodusznością, pobrzmiewającą w głosie Sunny. Na pewno nie była to łatwa sztuka, a udało się - bez popadania w sztuczność i nadmierną egzaltację, za co należy się wielkie uznanie. Także inne głosy wypadają przyjemnie, na przykład władcza i nie znosząca sprzeciwu kapitan Morgana. No i jest Jarosław Boberek. A jak jest Jarosław Boberek, to znaczy, że dubbing stoi na wysokim poziomie.

Akapit należy się muzyce i udźwiękowieniu. Tutaj twórcy mogli postarać się bardziej - no ale też nie dali spektakularnie ciała. Ot, to co leci z głośników w minimalnym stopniu wpływa na odbiorcę, a po pewnym czasie zaczynamy dźwięki po prostu ignorować. Szkoda, ponieważ powszechnie wiadomo, iż połowa udanej gry przygodowej to klimat i nastrój, który wprowadza się w znaczniej mierze poprzez pasujące, przyjemne kompozycje.

Podsumowanie

Zostałem kupiony przez "So Blonde” i wcale nie zamierzam tego ukrywać. Fabuła pozbawiona nadętych motywów, postać głównej bohaterki, innowacyjne minigry, humor przez wielkie „H”, mnóstwo nawiązań i odniesień… Gra nie jest zbyt długa; na upartego można przejść ją w dwa wieczory. Niemniej czym są dwa wieczory wobec ożywczego powiewu świeżości i dowcipu? Polecamy gorąco!

Uwaga: Konkurs

Jeśli macie chrapkę na grę "So Blonde", to mamy dla Was, do zdobycia, jeden oryginalny egzemplarz gry na płycie DVD - jeszcze we folii. Ta polskojęzyczna wersja jest do wygrania w bardzo łatwy sposób. Wystarczy dodać do tej recenzji jakiś miły komentarz i i czekać na wyniki losowania. Ostateczny termin konkursu ustala się na dzień 28 października 2017. Warunkiem ustalenia wcześniejszego terminu losowania jest pojawienie się minimum 10 komentarzy - dziesięciu osób. W przypadku mniejszej ilości komentarzy losowanie odbędzie się w wyżej wymienionym terminie.

Zwiastun

materiał filmowy w rozdzielczości 480px

Screens

kliknij aby powiększyć

so-blonde-blondynka-w-opalach-okladka

"So Blonde: Blondynka w opałach"

Podsumowanie
Recenzja gry: "So Blonde: Blondynka w opałach"
Plusy Nagroda
  • Grafika
  • Humor
  • Dubbing
hardware.info.pl poleca 5 gwiazdek ocena 7 plus
Minusy
  • Oprawa muzyczna - mogła być bardziej porywająca
Ocena

"[...] mamy zdumienie, oznaczone numerem trzecim, chyba największe dla wszystkich - "Blondynka…” to naprawdę niezła przygodówka point-and-click."

 

 

Udostępnij

Wstecz

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Dalsze informacje Ok