Recenzja gry: "NiBiRu: Wysłannik Bogów"

okładka

Zapraszamy na recenzję gry:

"NiBiRu: Wysłannik Bogów"

Słyszałem kilkukrotnie o grze "Nibiru" i od dawna ostrzyłem sobie zęby, aby w nią zagrać. W końcu to produkcja ze stajni twórców "Black Mirror", a więc gry kultowej w środowisku przygodówek point-and-click. W naszym dziale "recenzje i artykuły" recenzowaliśmy wszystkie trzy części tej fajnej klimatycznej gry, przyszła teraz kolej i na tytuł "Nibiru: Wysłannik Bogów" .

Martin Holan to młody absolwent uniwersytetu. Poznajemy go pewnej nocy, kiedy pracując przy komputerze, słyszy dzwonek telefonu. Próbę kontaktu podjął wujek, owładnięty ideą udowodnienia życia pozaziemskiego. Ta kwestia powiązana jest jeszcze z czasami hitlerowskimi, a konkretnie z projektem Nibiru, czyli legendą na temat dwunastej planety i obcej, nieznanej broni, mającej wpaść w ręce esesmanów. Ostatnio podczas budowy autostrady w Czechach robotnicy natrafili na ślady dawno opuszczonej kopalni, służącej niegdyś jako tajne laboratorium niemieckich zbrodniarzy. Od wujka otrzymujemy nakaz udania się do Pragi oraz imię jego wspólniczki - Barbory. Ta jednak nie przybywa w umówione miejsce, pozostawiając nam jedynie enigmatyczną, zamaskowaną wiadomość. Dzięki własnej przenikliwości udaje nam się zlokalizować mieszkanie kobiety i pomimo piętrzących się przeciwności, dostać się do niego. Sprawy jednakże komplikują się jeszcze bardziej, kiedy wreszcie odnajdujemy Barborę w… wannie. Powalaną krwią i martwą.

Fabuła jest pozytywnie zagmatwana i czuć w niej nieco powiew oryginalności. Nie grałem w wiele produkcji, których tematyka dotyka właśnie II wojny światowej (poza, rzecz jasna, wszelakimi strzelankami). Nibiru doskonale oddaje klimat tamtych czasów, szaleńcze pomysłuy przypartych do muru faszystów, pozostawione przez nich nerwowe, niejasne notatki oraz zabezpieczenia. Niestety tej oryginalności wystarcza mniej więcej do połowy gry, bowiem później na scenę wkraczają typowe dla przygodówek wątki - starożytne cywilizacje Ameryki, indiańscy mędrcy, a także przyjaciele z dawnych czasów, przechowujący w głowach niezbędną do rozwiązania danej zagadki wiedzę. Szkoda, gdyż zapowiadało się naprawdę ciekawie i nietuzinkowo - i w gruncie rzeczy tak jest, ale tylko do pewnego momentu.

Gra rzuca nas po różnych zakątkach globu i trzeba przyznać, że niemal wszystkie lokacje wykonano z kunsztem i pieczołowitością. Są miłe dla oka i zadowalające pod względem szczegółowości i różnorodności. Czeska Praga z eleganckimi, klimatycznymi, acz nieco starodawnymi kamieniczkami i z żebrakiem, brzdąkającym na gitarze; ukryty w głuszy i strzeżony przez wojskowych obóz; duchota starych, hitlerowskich podziemi… Wszystko to wygląda naprawdę dobrze. I znowuż mam to samo zastrzeżenie; niezbyt przypadły mi do gustu miejsca, które odwiedzaliśmy w Meksyku. Wydały mi się nazbyt krzykliwe, niezbyt pasujące do wcześniejszej atmosfery tajemniczości... Chociaż świątynia prezentuje się całkiem całkiem...

R E K L A M A

Tłu nie dorównują postacie i przerywniki filmowe, wyglądające po prostu brzydko. Momentami piksele wprost rażą po oczach, a animacje poruszania się pozostawiają wiele do życzenia. Do tego dołącza niefortunnie skonstruowany system sterowania - nasz bohaterski protagonista nie opanował jeszcze skomplikowanej sztuki biegania i wszędzie przemieszcza się powolnym, majestatycznym krokiem. To dosyć frustrujące, zwłaszcza jeżeli obiekt naszego zainteresowania znajduje się na drugim końcu lokacji. Na szczęście przy przechodzeniu z jednego obszaru do drugiego można poprzez dwukrotne kliknięcie skrócić czas oczekiwania.

Czas poświęcić akapit najważniejszej sprawie - zagadkom. Uważam, że stoją na bardzo wysokim poziomie trudności, jednakże nie ze względu na pomysłowość czy skomplikowanie, a przez niedopatrzenia twórców. Aby rozwikłać daną łamigłówkę należy idealnie wstrzelić się w oczekiwania producenta, mimo iż na zdrowy rozsądek można by spróbować tysięcy innych sposobów. Na przykład sytuacja, kiedy musimy dostać się do tajnego pomieszczenia. Mamy do dyspozycji materiały wybuchowe, przeróżne pozostałości po hitlerowskiej zbrojowni, a i tak musimy konstruować prymitywną pułapkę z linijki i pudełka, aby dopiąć swego - w innym przypadku gra po prostu nie ruszy. Podobnych nieporozumień jest mnóstwo - choćby wówczas, gdy musimy nacisnąć odpowiednie płyty na starożytnej mozaice. Na jednej staje nasz współpracownik, na drugiej my, zaś trzecia… Co z tego, że w inwentarzu posiadamy co najmniej kilka ciężkich rzeczy, a od biedy można by oprzeć się rękoma o jedną, a nogami o drugą płytę? Twórcom chodziło o podniesienie pobliskiego kamienia i umieszczenie go na celu, w związku z czym nie mamy wyjścia - jedynie rzeczony kamień uruchomi dalsze wydarzenia. Kreatywność zabija w nas wiele rzeczy (na czele ze szkołą), toteż błagam, niech nie czynią tego przynajmniej gry komputerowe. A jeżeli twórcy mają ochotę, aby rozwiązywać zagadki tylko w jeden sposób, niech wykażą się profesjonalizmem i w pełni wyeliminują z otoczenia pozostałe możliwości. Lub postawią na łamigłówki czysto logiczne, jak osławiona, piekielnie trudna „kostka Rubika” na końcu gry.

Słówko należy się z pewnością muzyce, jednakże tutaj natkniemy się na pewien specyficzny problem. Otóż Nibiru to jedna z niewielu gier komputerowych, które muzyki właściwie nie posiadają. Nie towarzyszy nam podczas poczynań, pojawiając się jedynie wtedy, gdy badamy z bliska jakiś przedmiot, np. figurkę lub dziennik hitlerowca. To oczywiście minus, bo poprawnie skomponowana ścieżka dźwiękowa może stanowić jeden z największych atutów takich produkcji. Przykładów na to legion, tych najnowszych również.

Podsumowanie

Jak podsumować Nibiru? To z pewnością gra ze sporymi aspiracjami, ostatecznie jednak popadająca w przeciętność. Szereg mankamentów, które wymieniłem plus niezbyt ciekawe zakończenie chyba przewyższają wszelkie zalety, które może zaoferować Nibiru. To po prostu niezła, solidna przygodówka, w którą można zagrać, jednakże pośpiech nie jest w tym wypadku nadmiernie wskazany.

Na koniec dobra wiadomość dla wszystkich, którzy pragną grę przetestować w najbliższym czasie - bez większych problemów udało mi się ją odpalić na Windows 7.

Screens

kliknij aby powiększyć

nibiru-wyslannik-bogow-okladka

"NiBiRu: Wysłannik Bogów"

Podsumowanie
Recenzja gry: "NiBiRu: Wysłannik Bogów"
Plusy Nagroda
  • Większość lokacji
  • Poziom trudności
hardware.info.pl poleca 5 gwiazdek ocena 7 plus
Minusy
  • Brzydkie postacie
  • Animacje postaci
  • Niektóre - na siłę umieszczone - zagadki
  • Brak praktycznie muzyki
Ocena

"To po prostu niezła, solidna przygodówka, w którą można zagrać [...]"

 

 

Udostępnij

Wstecz

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Dalsze informacje Ok