Recenzja gry: “Metal Gear Solid 4 – Guns of the Patriots”

0

Długo oczekiwana czwarta część przygód Snake’a nareszcie ujrzała światło dzienne. Idealne zwieńczenie genialnej serii to mało powiedziane.

Snake wyszedł z budynku i schował się za rozwalonym murem. Słychać było odgłosy strzelania, bomb i krzyczących żołnierzy. Upał był niesamowity, w końcu to Bliski Wschód – pomyślał. Na chwilę przystanął i zaczął się rozglądać. Jego zadanie: rozpracować organizację Outer Heaven dowodzoną przez Liquid Ocelota, przy okazji gromiąc PMC (Private Military Corporation), którym marzy się obalenie Patriotów. Ponoć armia Liquida jest liczbowo porównywalną z tą z USA. Do tej misji musiał zostać wyznaczony żołnierz idealny, który za sobą ma już niejedną wojnę. Snake, Old Snake…

Postanowił zajść ich od tyłu. Musiał się czołgać, więc założył kamuflaż odpowiadający kolorom ziemi i podkradł się do dwóch rzeźb, stojących na kamiennym podwyższeniu. Używając Statue-Camouflage, zmienił swój kolor ubioru na ten z owych dzieł. Stanął tak, żeby wyglądać jak trzecia rzeźba. Nadchodzący patrol dał się nabrać. Gdy minął Snake’a , ten zszedł i podbiegł do drzwi z prawej strony. Poczekał na strażnika, po czym obezwładnił go, rzucił na ziemię, zabrał mu broń i powiedział „Nie ruszaj się”. Następnie użył na nim paralizatora i widząc, że na razie jest obezwładniony, poszedł dalej. Kucnąwszy, potruchtał po schodach na górę i skontaktował się z Olaconem, który poinformował Snake’a o pewnych technicznych niuansach, jakie może wykorzystać. Stary Wąż natomiast wychylił się zza rogu i zobaczył żołnierza odwróconego do niego plecami. Bez namysłu poszedł w przeciwną stronę i zbliżył się do ogromnej wyrwy w ścianie. Przeskoczył ją i z łoskotem spadł na ziemię. Ktoś na dole jakby usłyszał szmer i pobiegł po schodach, żeby zobaczyć, co się stało. Nasz bohater jednak był szybszy – padł na glebę i włączył OctoCam z kafelkowym patternem. Żołnierz nikogo nie zauważył, zwalił to na przewrócone pudło, leżące jakieś 5 metrów od Snake’a i poszedł z powrotem na dół patrolować teren.

R E K L A M A

Snake zaś podczołgał się dalej i chwytając się krawędzi, zszedł na dół, po czym przykleił się do wielkiego kontenera, co by ukryć się przed kolejnym żołnierzem. Ten po jakimś czasie udał się w prawo i zniknął za zrujnowanym budynkiem. Snake wiedział, że zbliża się następny oponent, ale nie za bardzo był świadom tego, gdzie się ukryć. Stał przy ścianie i był w tak niekomfortowej sytuacji, że każdy ruch mógł niepotrzebnie wszcząć alarm. Na całe szczęście przeszkoda sama odeszła i nasz heros mógł iść dalej. Nagle zza zakrętu wyłoniła się grupa PMC’s, złożona z co najmniej pięciu zbrojnych. Z prędkością światła Snake wgramolił się do kontenera na śmieci. Stamtąd zaglądał na nich, ale nie mógł strzelać – było ich za dużo. Gdy przeszli obok niego, wyszedł ze swej kryjówki i udał się bezpieczniejszą drogą – szerokim budynkiem, który wydawał się być niepilnowany. Niepilnowany z wyjątkiem wyjścia. Jednakże stary lis i na nich znalazł sposób. Schował się do beczki i z impetem poturlał się w ich stronę, taranując wszystko, co napotkał na swej drodze…pozostało już tylko czekać na kolejne instrukcje.

Nie sposób oddać tego, co dzieje się podczas samej gry. Mnóstwo wybuchów, strzelania, świszczących nad głową pocisków…Oczywiście taki plener możemy w każdej chwili zmienić na inny, spokojniejszy, acz nie wolny od patrolujących żołnierzy. Wystarczy tylko znaleźć inne wejście, czasem jest ono sprytnie ukryte, a czasem wręcz krzyczy „Ej, tutaj jestem”.

Daje to nam ogromne pole do popisu, bo przecież nie musimy pruć seriami M16, tylko spokojnie, delikatnie wykańczać przeciwnika nożem, albo go omijając, co jednak jest rzadkością w MGS4. HUD praktycznie nie uległ zmianie – górny lewy róg to pasek życia, Psyche i Stress, prawy górny to radar, dolny prawy to broń a dolny lewy – itemy. Oba paski obok życia (Psyche i Stress) działają na Snake’a w taki, czy inny sposób. Jeśli Psyche maleje, będziemy mieć problemy z celowaniem, czy też bieganiem. Stan ów wspomagają pisma dla dorosłych, natomiast Stress to napięcie Starego Węża. Im większe, tym mocniejszy nasz bohater. W momencie gdy osiągnie apogeum Snake wejdzie w stan tzw. Combat High, czyli czegoś w rodzaju furii. Po prostu stanie się przez jakiś czas żołnierzem niepokonanym, nieosiągalnym dla przeciwnika. Oczywiście coś za coś – po takiej akcji pasek Psyche wyraźnie się pogorszy, nie mówiąc już o zdrowiu.

Warto jednak wspomnieć o OctoCamie i Octacamo. Pierwszy z nich to kamuflaż w czystej postaci. Wystarczy przez chwilę być w jednym miejscu (w pozycji leżącej), aby Snake przybrał kolor płaszczyzny. Natomiast Octacamo to po prostu udawanie trupa. Nie każdy jednak się na to nabiera, ale grunt, że taka opcja się pojawiła i nieraz nam uratuje tyłek, co wychodzi w praniu. Co robi Solid Eye, chyba już wiadomo – pstryka fotki, działa jak MGS’owa lornetka, szuka przedmiotów – określa ekwipunek przeciwnika oraz jego dystans do nas. Ponadto do sprzętu przydatnego możemy zaliczyć usprawniony w znanym stopniu Codec, a także nowego Metal Gear’a o nazwie Mk.II. Jest to mały, zdalnie sterowany robocik, który może nam posłużyć jako zwiadowca. Jest nawet zdolny do ogłuszenia oponenta i kamuflowania się (stealth). Bronie (niektóre) – Mosin Nagant, RPG, AK-102, M16, pistolet z tłumikiem, granaty, nóż, beczka.

Niemalże wszystko, co znajduje się w zasięgu wzroku, może być naszą małą kryjówką. Trzeba jednak uważać na śmietniki, bo po dłuższym przebywaniu Snake zaczyna okropnie śmierdzieć i zwracać tym samym na siebie uwagę okolicznego patrolu. Poza tym możemy zawisnąć na krawędzi, jeśli mamy taką okazję i przeczekać spokojnie, aż strażnik nad nami przejdzie do drugiego pomieszczenia. Należy jednak uważać na tych na dole, bo może się okazać, że dostaniemy kulkę prosto w tyłek od jakiegoś gada z dołu i wtedy cała zabawa idzie się kochać. Nie zabraknie również klasycznego przyklejania się do ścian, kartonowych pudeł po bananach, wspominanych wcześniej beczek, czy akcji z OctoCamem. Wszystko to doprawione chodzeniem „na kucaka”, skokami i turlaniem się w obie strony podczas czołgania. Teraz naszła mnie taka złota myśl – czemu Snake nie potrafił tego już w „jedynce”, gdy miał niewiele ponad 40 lat? Teraz ma chyba ze 60, jak nie więcej i wywija niczym na filmach Johna Woo. Mimo to fajnie, że twórcy dodali do gry tyle elementów zręcznościowych, nie rezygnując jednak z zamysłu „skradankowego”, łącząc to wszystko w oryginalną grę akcji z dodatkiem taktycznego myślenia. Z takiej mieszanki wychodzi jedna, acz konkretna gra. Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots.

Myślałem, że Gracze po premierze będą kręcić głowami narzekając na spadek fps’ów przy solidniejszej strzelaninie. A tu cisza i tylko otwarte usta, poprzedzone bełkotaniem w stylu „muszę to mieć!”. Na takie coś mówi się „true next-gen”. Niech płaczą z zazdrości posiadacze Xboxa 360. Czwarta część MGS’a wygląda fantastycznie, ruchy bohatera dobrze wyważone (z jednej strony skacze jak młodzieniaszek, z drugiej widać, że ma swoje lata na karku), postaci odwzorowano doskonale, również budynki, wybuchy, czy elementy środowiska wyglądają jakby z filmu wyjęte. Całość śmiga jak nowiuśki Dodge Viper. Filmiki – cudownie wyreżyserowane. Gra światło-cień to po prostu miód, coś wspaniałego dla oczu. W kontekście dźwięku warto powiedzieć, że od początku serii MGS posiadał genialny voice acting, wspaniały soundtrack, a mamy przecież jeszcze odgłosy wybuchów, wystrzałów z moździerzy, z karabinów maszynowych.

Podsumowanie

Z Metal Gear Solid 4 żegnamy się słowami Solid Snake’a „Budowanie przyszłości i trzymanie przy życiu przeszłości to jedna i ta sama sprawa”. Guns of the Patriots idealnie wpisuje się w kanon poprzednich odsłon serii, będąc jednocześnie prawdziwie next-genową produkcją. Mam nadzieję, że Konami będzie pamiętało o Metal Gearze tworząc kolejne gry, bo jest to wzór, który ciężko będzie doścignąć.

metal-gear-solid-4-25th-anniversary-poster

 

metal-gear-solid-4-okladka

“Metal Gear Solid 4 – Guns of the Patriots”

Screens

kliknij aby powiększyć

Podsumowanie
Recenzja gry: Metal Gear Solid 4 – Guns of the Patriots
PlusyNagroda
  • Grafika
  • Sterowanie
  • Wciągająca
  • Voice acting postaci
ocena
Minusy
  • Przewidywalna fabuła
Ocena

Nie sposób oddać tego, co dzieje się podczas samej gry. Mnóstwo wybuchów, strzelania, świszczących nad głową pocisków…Oczywiście taki plener możemy w każdej chwili zmienić na inny, spokojniejszy, acz nie wolny od patrolujących żołnierzy. Wystarczy tylko znaleźć inne wejście, czasem jest ono sprytnie ukryte, a czasem wręcz krzyczy „Ej, tutaj jestem”.

Polecane produkty

Dodaj komentarz