Recenzja gry: “Lords of the Fallen”

0

Gra Lords of the Fallen, bywa określana jako polski Dark Souls. O tym, że na wspomnianej produkcji wzorowali się polscy twórcy nie jest żadną tajemnicą. Jednakże istotną różnicę między Dark Souls, a Lords of the Fallen stanowi fabuła. W przypadku tej pierwszej, fabuła jest przedstawiona bardzo chaotycznie. W Lords of the Fallen gracz może decydować czy chce się zagłębiać w opowieść, czy po prostu woli iść przed siebie, lekceważąc kwestie fabularne.

Cała historia zaczyna się, gdy ludzkość zbuntowała się przeciwko swojemu bogu i używając podstępu, zgładziła go. Wydając ostatnie tchnienie, bóg zdołał jednak wznieść swoją dłoń. Dzięki temu powstały góry Hand Of God Mountains. Ludzie myśleli, że skoro udało im się zabić samego boga, to nic nie jest w stanie stanąć im na drodze. Chcieli zmienić ludzką naturę i stworzyć świat bez przemocy.

„Lords of the Fallen to największa, polska megaprodukcja 2014 roku. Włożyliśmy w nią całe doświadczenie CI Games w tworzeniu gier, a także mnóstwo wyobraźni i ciężkiej pracy nad najdrobniejszymi detalami świata będącego tłem naszej historii. Nie szczędziliśmy również nakładów finansowych – budżet produkcyjny gry sięga 32 mln zł. Głęboko wierzę, że tytuł ten spodoba się graczom na całym świecie i okaże się sukcesem zarówno artystycznym, jak i komercyjnym.” – Marek Tymiński, prezes CI Games

Po ośmiu tysiącach lat bóg powstał z martwych i wrócił do ludzkiego świata wraz z armią demonów. Niestety zwyczajni ludzie nie są w stanie stanąć do równej walki z tak potężnym przeciwnikiem. Aby wyrównać szanse i dać możliwość choćby częściowego odkupienia win, władcy świata postanawiają uwolnić najgroźniejszych więźniów, aby stanęli do walki z demonami. Jednym z “wybrańców” jest Harkyn.

R E K L A M A

Przybywa on do klasztoru (jedna z trzech dużych lokacji) wraz ze swoim mentorem i przewodnikiem. Podstawowym zadaniem naszego bohatera będzie ochrona świata. Podczas swojej podróży odkryje on powody, dla których bóg powstał z martwych i ochroni świat przed zagładą.

Lords of the Fallen wyszło spod skrzydeł CI Games, czyli dawnego City Interactive. Firma jak do tej pory była kojarzona z przeciętnymi jakościowo produkcjami.

Wizerunek producenta miał poprawić Tomasz Gop, który przyczynił się do sukcesu serii Wiedźmin. Przy grze pracowało ponad 170 osób, a łączny budżet przekroczył 32 miliony złotych.

Uruchamiając grę wchodzimy do mrocznej krainy zamieszkanej przez demony – wyludnionej, niebezpiecznej i pozbawionej nadziei. Fani Dark Souls powinni być więc zadowoleni z polskiej gry, jednakże poziom trudności nie jest już tak wyżyłowany i nawet niedzielni gracze powinni sprostać zadaniu. Miejsca autozapisu spotykamy na szczęście często, choć i w tej kwestii jest pewna zbieżność z Dark Souls. Zapis manualny jest możliwy jedynie przy obelisku, (podobnie jak w Dark Souls, gdzie zapisu można było dokonać jedynie przy ognisku). Nadmiar czasu można spożytkować na zwiedzaniu lokacji, zbieraniu doświadczenia, ulepszaniu ekwipunku i ogólnym rozwoju postaci.

Sycący system walki, oparty na ciężarze ekwipunku sprzyja myśleniu. Warto wspomnieć, że miejsce w ekwipunku jest nieograniczone. Można łatwo zdefiniować własny styl gry. Gra daje sposobność postawienia na lekki pancerz i szybkie ciosy, odciążając się dodatkowo brakiem tarczy, można też wybrać krótkie bronie w obu dłoniach, które co prawda zadają mniej obrażeń, ale odpowiednie skoordynowanie ciosów zwiększa ich siłę w kombosie, a do tego można wyprowadzać ataki z doskoku. Można też skusić się na tarczę do kontr, tracąc na ruchliwości, zyskując zaś na odporności, lub na wolno poruszającego się w grubej zbroi i młotem w dłoniach herosa. Co ważne styl da się w każdym momencie ogólnie zmodyfikować, decydując się na inne wyposażenie. Możliwości ofensywne zwiększa rękawica bojowa działająca w trzech trybach, z której najczęściej korzysta się do oddania strzału, czyli ataku na odległość.

Szkoda, że do wyboru mamy jedynie trzy klasy postaci, a są to wojownik, kleryk i łotrzyk…

Nasza postać dysponuje również pomocniczymi umiejętnościami magicznymi. Jest ich dostępnych kilka kategorii. Jedne są bardziej ofensywne, inne defensywne, a powtarzanie przygody po jej ukończeniu umożliwia poszerzenie zakresu zdolności. W specyficznych miejscach zapisu rozdzielamy zgromadzone punkty doświadczenia na cechy bohatera, takie jak siła, żywotność, magia czy wytrzymałość.

Każdy kolejny zabity nieprzyjaciel podnosi szybkość zdobywania punktów doświadczenia (wyższy mnożnik), a także zwiększa prawdopodobieństwo znalezienia lepszych przedmiotów. Od mnożnika zależy czas, po jakim (w chwili śmierci) z pozostawionego ducha zacznie uciekać doświadczenie. Uzdrawiać można się miksturkami magicznymi, których liczba w ekwipunku rośnie wraz z naszymi postępami. Śmierć lub wydanie doświadczenia kasuje jego mnożnik. Przy okazji warto rozglądać się za portalami przenoszącymi na tereny różnych wyzwań.

Na każdego z przeciwników trzeba poznać sposób. Niestety twórcy nieco utrudnili walkę, gdyż blokowanie ciosów zużywa naszą energię, a gdy ta się wyczerpie nasz bohater będzie bezbronny i nie będzie mógł się bronić. Inaczej przypuszcza się atak na ślepego zombiaka z toporem, a inaczej na szkieleta czy maga. Walki z bossami mogą wydawać się trudne, lecz tylko na pierwszy rzut oka. Wystarczy poznać mechanikę gry oraz schemat ich ataków. Lords of the Fallen stawia więc na rozgrywkę, w której trzeba pokombinować.

W kwestii błędów: gracze PC najbardziej narzekają na stabilność działania gry. Paczka poprawek miała pomóc, aczkolwiek nie likwiduje ona wszystkich dolegliwości. Na PS4 gra często się zawiesza, a na ekranie pojawia się komunikat o tym, że program przestał odpowiadać. Czasem wrogowie pojawiają się z powietrza i znikają, a mimo tego gracz otrzymuje ciosy. Boss potrafi stanąć w bezruchu, przyjmując kolejne ciosy, zbyt łatwo otwierając drogę dalej, a innym razem szwankuje autonamierzanie co może doprowadzić do głupiej śmierci od jednego ciosu. Ponadto bardzo brakuje spisu zadań, przez co nie wiadomo niekiedy, co robić dalej. Brakuje też mapy, choć może to być pewnym nawiązaniem do Dark Souls.

Graficznie gra potrafi mile oczarować. Oprawa wprowadza słodki mroczny klimat, znany z Dark Souls. Są przymglone pomieszczenia, blask słońca rozlewający się po skalnych ścianach, otoczenie jest mocno interaktywne. Animacja przeciwników stoi na wysokim poziomie.

Świat do najbardziej rozległych nie należy, więc nie nastawiajmy się na wycieczki znane choćby z TES: Skyrim, ale za to te kilkadziesiąt godzin rozgrywki nie nudzi, choć pogubić się w nim można.

Oprawa dźwiękowa wyśmienicie komponuje się z akcją, a sam motyw przewodni bardzo wpada w ucho.

Podsumowanie

Lord sof the Fallen to bez wątpienia polski hit i powód do dumy. Jest to produkcja na światowym poziomie, choć można było ustrzec się paru błędów.

 
lords-of-the-fallen-logo

 

Galeria / Tapety

kliknij aby powiększyć

Zwiastun

materiał filmowy w rozdzielczości Full HD

Podsumowanie
Recenzja gry: Lords of the Fallen
PlusyNagroda
  • Ciężki i mroczny klimat
  • Oprawa graficzna
  • Rozbudowany system walk
  • Dobre AI przeciwników
ocena
Minusy
  • Schematyczny i mało zróżnicowany rozwój postaci
  • Duże wymagania sprzętowe
  • Błędy techniczne
  • Ograniczona interakcja z otoczeniem
Ocena

„Lords of the Fallen to największa, polska megaprodukcja 2014 roku. Włożyliśmy w nią całe doświadczenie CI Games w tworzeniu gier, a także mnóstwo wyobraźni i ciężkiej pracy nad najdrobniejszymi detalami świata będącego tłem naszej historii. Nie szczędziliśmy również nakładów finansowych – budżet produkcyjny gry sięga 32 mln zł. Głęboko wierzę, że tytuł ten spodoba się graczom na całym świecie i okaże się sukcesem zarówno artystycznym, jak i komercyjnym.” – Marek Tymiński, prezes CI Games. To wszystko tłumaczy!

Polecane produkty

Dodaj komentarz